Autor: 2014-03-06

Jak nie wpaść w spiralę zadłużenia?

Przeciętny polski dłużnik to mężczyzna pomiędzy 30. a 39. rokiem życia, którego zadłużenie wynosi nawet 17 tysięcy złotych - tak wynika ze statystyk podanych przez BIG InfoMonitor (dane na rok 2013). Z tego wynika, że łatwo przychodzi nam zaciąganie kredytów a często też sięgamy po kolejne pożyczki, które pozwalają na podreperowanie domowego budżetu, spełnienie marzeń o egzotycznych wakacjach czy nowoczesnym sprzęcie RTV i AGD, itp.

Jak nie wpaść w spiralę zadłużenia?


Przeciętny polski dłużnik to mężczyzna pomiędzy 30. a 39. rokiem życia, którego zadłużenie wynosi nawet 17 tysięcy złotych - tak wynika ze statystyk podanych przez BIG InfoMonitor (dane na rok 2013). Z tego wynika, że łatwo przychodzi nam zaciąganie kredytów a często też sięgamy po kolejne pożyczki, które pozwalają na podreperowanie domowego budżetu, spełnienie marzeń o egzotycznych wakacjach czy nowoczesnym sprzęcie RTV i AGD, itp.

Z czasem jednak pojawiają się kolejne potrzeby i … kolejne kredyty. Nim się obejrzymy, łączna suma comiesięcznych rat przekracza nasze możliwości finansowe. Stąd już o krok od tego, by kredyt stał się finansową pułapką, z której trudno się wydostać.

Dlaczego tak łatwo wpaść w spiralę zadłużenia?

Banki i instytucje parabankowe chętnie udzielają kredytów. Oferują nie tylko pożyczki konsumpcyjne, ale również proponują wygodne kredyty odnawialne, linie debetowe, karty kredytowe. Współpracują także ze sklepami, oferując sprzedaż ratalną. Takie produkty bankowe są wabikiem dla klientów, ponieważ pozwalają na dodatkowy „zastrzyk gotówki” i zakup wymarzonego sprzętu, na który tak naprawdę nas nie stać w danym momencie.

Łatwa dostępność kredytów, akcje marketingowe oraz zaradność sprzedawców sprawiają, że chętnie zaciągamy kolejne pożyczki. Decyzję o kredycie nierzadko podejmujemy pod wpływem impulsu, nie zastanawiając się zupełnie nad konsekwencjami takiego zachowania. Podoba nam się superpłaski telewizor - kupujemy go na raty. Chcemy wyjechać w daleką podróż - zaciągamy kredyt, by sfinansować wakacje. A jeśli konto bankowe świeci pustkami, zawsze jest jeszcze karta kredytowa, która pozwoli np. na zakup nowych ubrań. I tak oto comiesięczne zobowiązania rosną, a dochód - stoi w miejscu.

Nie dopuszczamy do siebie myśli, że możemy tak po prostu zostać zwolnieni czy ulec poważnemu wypadkowi, tracąc całkowitą zdolność do pracy, a tym samym źródło zarobku. Nie liczymy się z tym, że w razie utraty dochodu, kredyty i inne finansowe zobowiązania pozostaną. A wtedy, by spłacić dotychczasowe zobowiązania, bierzemy kolejne pożyczki (zazwyczaj coraz droższe), by mieć na spłatę wcześniej zaciągniętych kredytów. Jednym kredytem spłacamy kolejny, kolejnym jeszcze następny i tak … bez końca. I właśnie w taki sposób wpadamy w spiralę zadłużenia.

W zaciąganiu kredytów nie ma nic złego

Kredyty z samej swojej natury wcale nie są „złem wcielonym”, wręcz przeciwnie - bardzo często pozwalają na realizację poważnych inwestycji, np. zakup mieszkania lub budowę domu. Po prostu trzeba umieć z nich racjonalnie korzystać, by spirala zadłużenia nie została nakręcona. Przede wszystkim nie można dopuścić do sytuacji, kiedy wysokość comiesięcznego zobowiązania zaczyna powoli przekraczać połowę naszego dochodu.

Jeśli nie chcesz, by spirala zadłużenia Cię dopadła:

  • nie kieruj się emocjami przy zaciąganiu kredytu,
  • kontroluj wysokość comiesięcznych rat kredytowych i nie zaciągaj kolejnych pożyczek, gdy równowaga między wydatkami a dochodami została wyraźnie zaburzona,
  • unikaj sytuacji, w której to kredyty stanowią podstawowe źródło finansowania codziennych wydatków,
  • za każdym razem, gdy chcesz zaciągnąć kredyt zastanów się, czy w razie utraty pracy będziesz w stanie spłacać zadłużenie,
  • staraj się unikać przypadków, kiedy posiada kilkanaście kredytów na niewielkie kwoty.

 


A jeżeli podejrzewasz, że popadasz w spiralę zadłużenia, zawczasu pomyśl o kredycie konsolidacyjnym.

 



ZOBACZ TAKŻE


N
E
W
S
L
E
T
T
E
R