Autor: Dariusz Olejnik 2017-10-12

10 rzeczy, których nie zrobiłeś i znowu masz gigantyczną dopłatę za wodę i ciepło

Można przeczytać wiele porad o tym, jak należy ekonomicznie żyć, ale dopiero szczera rozmowa z oszczędnymi sąsiadami uświadamia nam nasze codzienne błędy, które przekładają się na gigantyczną dopłatę za wodę i ciepło!

10 rzeczy, których nie zrobiłeś i znowu masz gigantyczną dopłatę za wodę i ciepło


Można przeczytać wiele porad o tym, jak należy ekonomicznie żyć, ale dopiero szczera rozmowa z oszczędnymi sąsiadami uświadamia nam nasze codzienne błędy, które przekładają się na gigantyczną dopłatę za wodę i ciepło!

- Kiedy dostałam wyrównanie za pół roku, za zużycie wody i ciepła, w kwocie 1340 zł aż nogi się pode mną ugięły. Rok wcześniej za ten sam okres dopłacałam niecałe 800 zł. Złapałam za telefon i zapytałam sąsiadów, jaką mają dopłatę za wodę i ciepło. Jedni, mieli tylko 400 zł, choć mieszkają u nich cztery osoby, a u nas trzy. Z kolei drudzy sąsiedzi, którzy przyznali, że nie są zbyt ekologiczni, mają 900 zł dopłaty. Z naszej sąsiedzkiej trójki okazaliśmy się najmniej oszczędni. Postanowiłam zmienić to raz na zawsze. A ponieważ dobrze żyjemy z sąsiadami, porównaliśmy nasz sposób życia w kontekście zużycia ciepłej wody i ogrzewania mieszkania – opowiada pani Katarzyna i relacjonuje 10 największych błędów, które popełniała w ostatnich miesiącach jej rodzina.

  1. Brak comiesięcznego spisywania liczników

Okazuje się, że oszczędni sąsiedzi Katarzyny co miesiąc spisują liczniki wody, po to, aby kontrolować zużycie wody. Jeśli w jakimś miesiącu pozwolą sobie na wyższe zużycie, natychmiast w kolejnym oszczędzają. Dzięki tej kontroli potrafią ograniczyć dopłatę za wodę do minimalnej kwoty. Tymczasem w domu Katarzyny nikt nie dba o comiesięczne spisywanie liczników. – Odnalazłam klucz do skrzynki, kupiłam specjalny notes i rozpoczęliśmy kontrolowanie wydatków – opowiada Kasia.

  1. Dziecięce kąpiele bez kontroli sposobem na wysoką dopłatę za wodę

5-letni syn Katarzyny codziennie się kąpie około 15 minut. Dzieci oszczędnych sąsiadów – w tym pięciolatek – kąpią się raz w tygodniu, a w pozostałe dnie biorą krótki prysznic. – Ograniczyłam kąpiele syna do trzech razy w tygodniu. Poza tym kontroluję ilość wody, którą zużywa w trakcie tego kwadransa. Wcześniej woda lała się strumieniami – przyznaje pani Katarzyna.

  1. Pranie niepełnej pralki

- Ze zdziwieniem odkryłam, że sąsiedzi nie piorą codziennie, a maksymalnie dwa razy w tygodniu. Tymczasem ja miałam nawyk regularnego prania np. kilku czarnych rzeczy, dwóch ręczników albo kilku ubrudzonych rzeczy syna – mówi Kasia. Przyznaje, że z każdym omawianym z sąsiadami punktem, zdawała sobie sprawę ze swoich nieekonomicznych nawyków. - Nic dziwnego, że mamy tak wysoką dopłatę za wodę –stwierdza.

  1. Zmywanie naczyń pod bieżącą wodą

- Nie lubię, gdy w domu piętrzą się brudne naczynia. W praktyce praktycznie od zawsze zmywałam po każdym posiłku, pod bieżącą wodą – przyznaje Katarzyna. Tymczasem zarówno jedni, jak i drudzy sąsiedzi używają zmywarki. – Postanowiłam zmienić aranżację kuchni, aby zmieścić zmywarkę – mówi.

  1. Brak przeglądu kranów podniesie dopłatę za wodę

Na liście zaniedbań nieoszczędnych sąsiadów znalazł się także brak wymiany kranu w umywalce w łazience. - Przez dwa miesiące używaliśmy kranu, z którego wypadła część odpowiadająca za kontrolowanie ilości płynącej wody – przyznaje Kasia. Oszczędni sąsiedzi nie pozwalali sobie na takie zaniedbania. U nich panuje zasada: popsuło się – naprawiamy.

  1. Mycie zębów bez kubka

Oszczędni sąsiedzi dbają o to, aby dzieci i oni myli zęby tylko przy użyciu kubka. Nie ma mowy o myciu zębów pod bieżącą wodą. W domu państwa nieoszczędnych kubek posiada jedynie syn. Jak przyznaje Kasia, to kolejna rzecz, którą muszą zmienić razem z mężem.

  1. Brak kontroli nad bieżącą wodą

Okazało się, że na liście nawyków do zmiany jest także zbyt częste pranie pod bieżącą wodą, golenie się, w którego trakcie woda leje się strumieniem, ale też zapominanie o dokręcaniu wody, tak aby z kranu nie ciekła woda.

  1. Spontaniczne sprzątanie

Różnice w podejściu do zużywania wody ujawniły się także podczas sprzątania domu. Oszczędna sąsiadka sprzątała gruntownie raz w tygodniu, nalewała wody w miskę i to w niej płukała brudną od kurzu szmatkę. Nieoszczędna Kasia sprzątała na bieżąco, w momencie, w którym dysponowała wolnym czasem. Brudną gąbkę oczywiście płukała pod bieżącą wodą. – Kolejny nawyk do zmiany – przyznaje Katarzyna, choć przyznaje, że nie wyobraża sobie generalnych porządków raz w tygodniu, w sobotę rano. Przeznaczę na to raczej jeden z wieczorów w środę lub czwartek, aby sobotę mieć na przyjemności.

  1. Wietrzenie bez zakręcania grzejników

Oszczędni sąsiedzi zawsze na czas wietrzenia mieszkania zakręcali grzejniki, aby te nie zaczynały pracować na wyższych obrotach, chcąc nagrzać wyziębione mieszkanie. Ogrzewanie włączali dopiero pół godziny po wywietrzeniu mieszkania. Katarzyna nie przywiązywała do tego wagi, jakby zapominając, że przyjdzie jej zapłacić dopłatę za wodę i ciepło.

  1. Chodzenie w letnich ubraniach zimą

Zmianą, którą czeka cała rodzina Kasi, jest cieplejsze ubieranie się w domu zimą. Oszczędni sąsiedzi ubierają się bowiem cieplej i dzięki temu mniej grzeją. To z kolei przekłada się na niższe dopłaty za ciepło po całym sezonie grzewczym.

- Te 10 błędów kosztowało nas prawie tysiąc złotych więcej za dopłatę za wodę i ciepło w ciągu sześciu miesięcy. Po rozmowie z sąsiadami okazało się, że nasze zarządzanie ciepłem w domu oraz wodą było dość lekkomyślne. Rozpoczęliśmy od spisania wody w tym miesiącu i mamy porównać zużycie z tym u sąsiadów, alby mieć ekonomiczny odnośnik. Najważniejsze, że odkryliśmy nasze błędy – podsumowuje Katarzyna. Liczy na niższą dopłatę za wodę i ciepło w kolejnym sezonie.



ZOBACZ TAKŻE

KATEGORIA: Jak spłacić dług

N
E
W
S
L
E
T
T
E
R